Szukając Boga, o powrotach

W słuchawkach brzmi przecudowna impresja Modlitwy Jezusowej, która mnie uspokaja, wprowadza w rodzaj kontemplacji, której niesłychanie potrzebuję, jestem jej głodny w wymiarze również artystycznym, w ujęciu sztuki. Przyjemnych dźwięków, melodii, głosów.

Powroty są ciężkie

Powroty z ciemności są ciężkie, kiedy miało się przekonanie, że jest się pyłem, nikim, nic nie znaczącym elementem na mapie świata. Ocucanie do rzeczywistości jest bardzo oporne. Staram się uwierzyć, albo stwierdzić i zaakceptować, że mogę coś, cokolwiek znaczyć, być układanką, elementem, ale puzzli, który jest częścią czegoś większego, co daje perspektywę, kształt, obraz, kolor, coś, co jest.

Chciałbym częściej patrzeć z daleka, mieć obraz tego, co jest, co się właśnie wydarza, niż patrzeć z bliska, może na tym właśnie polega ufność – idziesz, ale nie wiesz dokładnie dokąd, mimo wszystko stawiasz stopę za kolejnym krokiem. Nie boisz się, ufasz. Ufność, jest czymś, czego wciąż na nowo się uczę, odkrywam w sobie, jak nowe kawałki, które chcę ze sobą scalić.

Poszukiwania Boga

Ostatnio uczę się odkrywać na nowo relację z Bogiem.
Szukam go w jazzowym poranku wraz z kubkiem ciepłej herbaty, bakalii, różańca i widoku przez okno.
W modlitwie, na której staram się więcej słuchać, niż mówić. Nie być, lecz trwać. W cudownych konferencjach, których jest coraz więcej w internecie. Odnajduję go w ludziach, z którymi mam kontakt. W muzyce klasycznej, jazzie, świetle i ciemności, w kwiatach, które stale pączkują. W zapachu pomarańczy, i tym, że mogę spojrzeć na siebie w lustrze.

One Reply to “Szukając Boga, o powrotach”

  1. Yoko pisze:

    Ach, cudowne! Znów mam wrażenie jakbyś mówił moimi myślami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przejdź do paska narzędzi